Wywiad z podróżnikiem Tomkiem Królem. „Pasja na etacie. 7 kontynentów, 113 krajów”

autor Julita Pietraszko

Czy można mieć pasję do podróżowania pracując na etacie? Okazuje się że etat pomaga. Tomek Król – „człowiek korporacji”, związany z Haineken/Grupa Żywiec, wolny człowiek, wyznawca work – life balance i stwierdzenia „be Yourself”, nietypowy podróżnik – na koncie 7 kontynentów, 113 krajów, tester i fun życia na własnych zasadach.

W jakich miejscach/ krajach byłeś? Co determinowało Twoje wybory? Czym się kierowałeś dokonując wyboru o kierunku podróży?

Mój koncept podróżowania to między innymi mnogość i różnorodność destynacji, a realizuję go od kilkunastu lat. Długo by więc wymieniać miejsca, w których byłem. Tak w dużym skrócie – odwiedziłem 113 krajów, byłem na każdym z 7 kontynentów, we wszystkich krajach Europy i w większości krajów obu Ameryk i Azji. Odbyłem około 200 podroży zagranicznych.

Myślę, że mechanizm doboru kierunków moich wojaży jest z jednej strony dość banalny, z drugiej – dla mnie przynajmniej – ekscytujący. Odwiedzam miejsca, które są w jakiś sposób ciekawe, mają coś do zaoferowania przybyszowi, odpowiadają na moją silną potrzebę ciekawości świata i doświadczania nowego. Powłóczę się chętnie zarówno dla atrakcji krajobrazowych, przyrodniczych, ale też i architektonicznych, cywilizacyjnych (przedwiekowych i nowoczesnych). Podróżując lubię poznawać historię świata, dzisiejszą kulturę, ludzi, zwyczaje, kuchnię.

O ciekawych miejscach dowiaduję się z rozmów z innymi podróżującymi, z Internetu, z książek. Czasem po prostu patrzę na globus, wybieram jakąś nieodwiedzoną jeszcze destynację, doczytuję i szybko kreślę w głowie plan podroży.

31289844 10214126072097863 1608293975453166637 n 300x252 - Wywiad z podróżnikiem Tomkiem Królem. "Pasja na etacie. 7 kontynentów, 113 krajów"
Co zainspirowało Cię do zainteresowania się podróżami? Od czego się zaczęło?

Na takie pytanie nie mam jakiejś porywającej historii o spotkaniu kogoś inspirującego, marzeniach od dzieciństwa czy przeczytaniu przełomowej książki. Właściwie  nie podróżowałem w dzieciństwie, a w czasach szkolnych i studenckich niewiele. Była jedna podróż stopem do Francji, była podróż samochodem do Włoch.

Myślę, że takie prawdziwe podróżowanie (świadome, dalekie, egzotyczne i systematyczne) zaczęło się dopiero w wieku 26 lat, kiedy pierwszy raz wyruszyłem poza Europę, do Malezji. A wiec niedługo minie 20 lat.Przypomina mi się jednak, ze kiedy w młodości kilka razy wyjeżdżałem z rodzicami na wczasy autokarem do krajów tzw. bloku wschodniego, bardzo lubiłem moment przekraczania granicy. Było dla mnie cos ekscytującego w całym tym rytuale kontroli granicznej, sprawdzania paszportów, pierwszego kontaktu z obcym językiem. Miałem poczucie, że za tą linią zaczyna się jakiś inny, intrygujący świat. Intrygujący, bo jakoś tam inny. Ta fascynacja pozostała mi do dzisiaj. Uwielbiam wkraczać do innego kraju, czy to poprzez lotnisko, a już szczególnie poprzez granicę lądową.

Od kilku/kilkunastu lat…podróżujesz…ale nie są to podróże w typowym stylu….Opowiedz o tym koncepcie podróżowania trochę. Skąd się taki pomysł wziął? 

Podróżuję intensywnie od kilkunastu lat. Jak? Przede wszystkim na własną rękę, przemieszczając się lokalnymi środkami transportu, odwiedzając zwykle wiele miejsc podczas jednej podróży. Z plecakiem. Czy to jest nietypowe? Nie wydaje mi się. Tak podróżuje większość tych, którzy podróżują. Oczywiście pomijam tutaj tzw. wyjazdy na wczasy.

41277064 10215148142408982 3265553369900515328 n 300x178 - Wywiad z podróżnikiem Tomkiem Królem. "Pasja na etacie. 7 kontynentów, 113 krajów"

Gdybym miał jednak opisać ten „mój koncept” podróżowania… Podróżuję bardzo często, wykorzystując prawie wszystkie dni urlopowe na jakieś podróże zagraniczne. Do tego mam za sobą jeden urlop roczny odbyty i drugi w trakcie. W większości wykorzystane na podróże zagraniczne. Najczęściej za każdym razem wybieram nowy kierunek, odwiedzam nowy, kolejny kraj. Podróżuję zwykle w towarzystwie jednej osoby lub samotnie. Lubię dużą dozę elastyczności w podróży. Mam zgrubna trasę, ale nie robię wiążących rezerwacji tak, abym mógł przedłużyć albo skrócić pobyt, dodać jakieś miejsce albo z jakiegoś zrezygnować. Lubię fotografować – zwykle wlokę ze sobą dobre kilka kilogramów sprzętu fotograficznego. Jeśli chodzi o miejsca – pociągają mnie przeróżne typy destynacji. Beda to z jednej strony Indie i Indochiny, z drugiej Nowy Jork czy Dubaj, ale i Malediwy czy Mauritius.

Jestem otwarty i ciekawy dodawania do tej dominującej formy podróżowania nowości i urozmaiceń. I tak karaibskie wyspy odwiedzałam raz na pokładzie małego jachtu, a drugi raz na pokładzie wielkiego wycieczkowca. Na statku eksploracyjnym odwiedziłem Antarktydę, bylem dwa razy na rajdach konnych w gruzińskich górach, a Litwę i Rumunię przejechałem na motocyklu. Za chwile wyruszę do Tanzanii i spróbuje wejść na szczyt Kilimandżaro.

Większość z nas spędza całe życie pragnąc zrealizować wymarzone wakacje w kurorcie na Malediwach lub odwiedzić luksusowe plaże w Tanzanii, zanim odważą się i wyruszą na odważną wspinaczkę na Kilimandżaro. Wielu ludziom marzy się podróżowanie po świecie…a Ty to tak po prostu naprawdę robisz. Co musiało się wydarzyć, że podjąłeś decyzję, że wyszedłeś ze strefy komfortu i odbyłeś swoją pierwszą podróż w nietypowym stylu?Nie naśmiewałbym się z marzeń spędzenia paru dni na plażach Malediwów czy Tanzanii. Byłem na jednych i drugich – są wspaniale. Ale fakt – ja jednocześnie właśnie odbyłem miesięczna podróż koleją transsyberyjska, a za chwile wchodzę na Kilimandżaro.

Przede wszystkim jak każda z pasji, podróżowanie, czy poszczególne formy podróżowania nie są dla każdego, to znaczy nie każdemu będą sprawiały frajdę. W moim przypadku pierwszą motywacją, siłą, która pchnęła mnie w pierwszą daleka podróż była ciekawość, ciekawość innego świata. Jeśli w dzieciństwie ekscytowało mnie przekraczanie granicy polsko-czeskiej, to co dopiero (myślałem jakieś dziesięć lat później) musi być ciekawego za kilkudziesięcioma granicami, na innym kontynencie.

Zarówno moim pierwszym podróżom, jak chyba każdej kolejnej wyprawie towarzyszyło jeszcze jedno wspaniałe dla mnie i ważne uczucie. Uczucie niewiadomej, zagadki, niedookreśloności. Co do tego co zobaczę, czego się dowiem, kogo spotkam, czego doświadczę, jakie małe przygody mi się przytrafią. Fascynacja nieznanym, zagadką oraz potrzeba niezależności motywuje mnie do podróżowania samodzielnie, to znaczy bez biur czy agencji podróżniczych.

Trzeba oczywiście trochę odwagi, szczególnie za pierwszym razem, ale zawsze mówię, ze samodzielne podróżowanie jest znacznie łatwiejszej niż wydaje się to wielu osobom, które o samodzielnym podróżowaniu marzą, ale boja się tego pierwszego kroku.

A z bardziej praktycznych kwestii, żeby podróżować samodzielnie, daleko i intensywnie – trzeba znać angielski i trzeba mieć na to środki finansowe. Po prostu pracowałem najpierw na jedno i drugie, aby potem już łatwiej realizować się w tej pasji.

Jak długo zajęło Ci urzeczywistnienie, wdrożenie tego pomysłu/koncepcji w życie? Czy to w Tobie dojrzewało, czy to był błysk i zaczęło się inne podróżnicze życie

Ta pasja chyba gdzieś zakiełkowała w dzieciństwie. Pamiętam fascynację książkami Arkadego Fidlera o podróżach  mojego imiennika Tomka Wilmowskiego czy morską trylogią Juliusza Verne’a. Pamiętam ekscytację towarzyszącą przekraczaniu granic kilku państw naszego „bloku wschodniego”. Potem była podróż autostopem do Francji, następnie roczny samodzielny pobyt w Anglii. To dojrzewało, rozkręcało się przez kilka lat. Na dobre zaczęło się pierwsza podrożą do dalekiej Azji w wieku 26 lat.

Jakie wysiłki / kroki podjąłeś by urzeczywistnić to marzenie?

Nie mogę powiedzieć, że podróżowanie było moim skonkretyzowanym marzeniem, do którego realizacji dążyłem i w związku z tym podejmowałem jakieś życiowe decyzje. Ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że znajomość języka angielskiego i praca w dobrej, międzynarodowej korporacji były ważnymi elementami, które pozwoliły moje podróżowanie rozwinąć do obecnej, pasjonackiej postaci. Praca dała mi nie tylko środki finansowe, ale też możliwość zetknięcia się ze światem poprzez służbowe podróże zagraniczne, pracę zagranicą, poznawanie ludzi różnych narodowości, kultur. Myślę też, że moja firma ma mentalność „światowca” – jest bardzo międzynarodowa, a w jej DNA jest wpisany szacunek i zainteresowanie lokalnymi kulturami. Myślę nawet, że trochę się tym od mojej firmy zaraziłem. Paradoksalnie chyba i wbrew częstemu przekonaniu, w moim przypadku, moja korporacja pomogła mi stać się podróżnikiem i … bardzo wolnym człowiekiem.

Co z perspektywy Twoich doświadczeń zawodowych, życiowych, podróżniczych oznacza dla Ciebie sukces? Dokończ zdanie…sukces oznacza dla mnie….

…przede wszystkich możliwość życia na własnych warunkach, bycie niezależnym i ciągle doświadczanie czegoś ciekawego, nowego, rozwijanie się, uczenie, poznawanie. Jest mi dobrze z tym osiągnięciem, myślę, że odniosłem przez siebie zdefiniowany „sukces”. Ale jest to sprawa indywidualna oczywiście, a może nawet mój „sukces” jest dość niszowy. Może większość powiedziała by, że włóczenie się po świecie, częste przerwy w pracy, brak żony – to jakaś życiowa porażka 🙂

A jakie umiejętności, codzienne nawyki pomagają Ci osiągać ten sukces?

Myślę, że ambicja i pracowitość pozwoliły mi osiągnąć komfortową sytuację, a nawet mały sukces w życiu zawodowym. Ciekawość tego co wokół, co daleko, otwartość na to co inne – pchnęły mnie w podróżowanie i chęć uczenia się nowych umiejętności, doświadczania nowego, rozwijania się.

Gdybyś był ograniczony do jednego kraju przez resztę swojego życia, gdzie byś zamieszkał, pozostał na dłużej? Dlaczego tam?

Chcę mieszkać w Polsce. Nie dlatego, że uważam nasz kraj za jakoś szczególnie atrakcyjny. Po prostu jest mój. Rozumiem go, czuję najlepiej ze wszystkich krajów, ze wszystkimi jego zaletami i ułomnościami. Tylko tutaj czuje się jak w domu. To taka baza, port macierzysty, ostoja. Uwielbiam wyjeżdżać, ale jest też coś wspaniałego we wracaniu. Wracaniu do siebie.

Mógłbym natomiast zamieszkać w jakimś kraju na trochę. Na rok, dwa lata. Miałem zresztą już takie doświadczenia. Mieszkałem w Holandii i w Anglii. Myślę, że mógłbym zamieszkać na jakiś czas w którymś z państw latynoamerykańskich. W Meksyku albo w Kolumbii. To piękne i ciekawe kraje. Są to kultury z jednej strony dość dla nas egzotyczne, z drugiej zaś nie aż tak odmienne, a do tego o bardzo otwartej mentalności, że integracja nie byłaby trudna.. Szczególnie, jeśli mówi się po hiszpańsku (a ja mowie).

Najlepsze miejsce na świecie, w którym jeszcze nie byłeś?

Myślę, ze Chiny. Wprawdzie otarłem się już o ten kraj krótkimi wizytami w Pekinie i Hongkongu, ale chciałbym kiedyś spędzić tam z dwa miesiące odwiedzając również Tybet. Wiem, że to arcyciekawy kraj, bogaty kulturowo i krajobrazowo. Odmienność kulturowa, bariera językowa, często trudny teren i klimat – to wszystko jawi się dla mnie jak wspaniale podróżnicze wyzwanie.

28059149 10213598641672432 4115435095285098219 n 300x200 - Wywiad z podróżnikiem Tomkiem Królem. "Pasja na etacie. 7 kontynentów, 113 krajów"

Oprócz podstawowych informacji (paszport, karta bankomatowa, plecak), jakie trzy przedmioty/rzeczy są obowiązkowe w takim stylu w podróżowania jak wybrałeś?

Skoro jest plecak, to załóżmy też, że jest już zestaw odpowiednich do lokalnych warunków klimatycznych ciuchów. Myślę, ze w dzisiejszych czasach po pierwsze smartfon wraz z lokalnym dostępem do Internetu i zestawem przydatnych aplikacji. Miałem okazję obserwować przez kilka ostatnich lat, jak rozwój Internetu ułatwił samodzielne podróżowanie. Internet i odpowiednie aplikacje nieprawdopodobnie ułatwiają dzisiaj całą logistykę podróży poprzez możliwość rezerwacji noclegu, informacje o transporcie, nawigację czy komunikowanie się z poznanymi podróżnikami. Dodatkowo to podręczna encyklopedia, która pozwala natychmiast doczytać na przykład na temat tego, co się ogląda. Oczywiście jest pewien urok w znalezieniu się czasem poza zasięgiem, jest wspaniale czasem zgubić się i pytać o drogę. Czasem. Znacznie częściej jednak docenimy smartfona, jako bardzo przydatnego towarzysza samodzielnego podróżowania.

Po drugie przewodnik. Taki papierowy. To już chyba bardziej subiektywne wskazanie, bo coraz więcej podróżujących bazuje na informacji dostępnej w Internecie, albo korzysta z przewodników online. Ja lubię papierową książkę, jestem przywiązany do przewodników Lonely Planet. Są poręczne, zwięźle, aktualne. Dodatkowo dla mnie pozostają pamiątką po każdej z podróży.

Po trzecie – uśmiech. Znaczenie emocjonalne uśmiechu jest podobne pod każdą szerokością geograficzną, niezależnie od różnic kulturowych. Jeśli uśmiechasz się, człowiek ma tendencję, do odwzajemniania tego uśmiechu. Uśmiech neutralizuje barierę językową i kulturową, pomaga w pytaniu o drogę, w nawiązywaniu znajomości, w poznawaniu lokalnych obyczajów. Generalnie w życiu przydaje się uśmiech, ale w podróży przydaje się podwójnie.

Który cel podróżniczy z dotychczas zrealizowanych był dla Ciebie najtrudniejszy? Co w nim było trudnego i dlaczego? Jak sobie z nim poradziłeś?

Może to będzie rozczarowujące, ale żadna z dotychczasowych podróży nie jawi mi się w pamięci, jako jakaś szczególnie trudna. Moje podróżowanie nie jest, albo przynajmniej dotychczas dalekie było, od ekstremalnego, zarówno co do destynacji jak i co do formy.

Za to za chwilę ruszam w podróż, w której pojawi się duże, największe dla mnie dotychczas wyzwanie – wejście na szczyt Kilimandżaro. Jestem dość sprawny fizycznie, ale znalezienie się na wysokości prawie sześciu tysięcy metrów prawie dla każdego wiąże się z potwornym zmęczeniem organizmu i objawami choroby wysokościowej. Psychicznie nauczyłem się radzić sobie ze zmęczeniem poprzez biegi długodystansowe. Mam nadzieję więc, że się uda, ale mam do tego dystans – nie można przewidzieć reakcji organizmu na takiej wysokości.

Wymień największą ogólną lekcję, jakiej nauczyłeś się ze swoich podróży?

To pewnie banał, ale mocno wierzę, że podróżowanie może bardzo dużo wnieść do życia, dużo nauczyć, zmienić postawy, mocno przewartościować życie. Więc tych lekcji, nauk, przemian mógłbym sporo wymieniać. Myślę, że jedno z największych odkryć, czy wewnętrznych przemian to mentalne wyzwolenie się z przekonania, że nasz (polski, europejski) sposób życia, kultura, obyczaje, religia są jedyne obowiązujące, albo jakieś lepsze, centralne, dominujące. Podróżowanie pozwala wyrwać się mentalności eurocentrycznej, pozwala spojrzeć na świat z lotu ptaka, uświadomić sobie, że nasz sposób życia jest tylko jednym z dziesiątków. To uczy tolerancji i szacunku do kulturowych odmienności, szacunku do człowieka niezależnie od jego koloru skóry, religii czy statusu materialnego.

39080 1430042843139 7111110 n 200x300 - Wywiad z podróżnikiem Tomkiem Królem. "Pasja na etacie. 7 kontynentów, 113 krajów"

Gdzie teraz jesteś w swoim życiu? Na jakim jego etapie? Z jakimi przemyśleniami? 

Mam nadzieję, że na półmetku ;))) Dobrze mi się żyje, jestem wolnym, szczęśliwym człowiekiem. Prowadzę ciekawe życie, każdy rok, a nawet miesiąc wnosi coś nowego, zaskakującego. Mam ciekawą profesję i świetnego pracodawcę. Jestem człowiekiem korporacji, ale już od wielu lat żyję zgodnie z ideą zdrowej równowagi pomiędzy karierą zawodową a życiem prywatnym. Ostatnio to chyba nawet ta równowaga zostaje zaburzona na korzyść życia prywatnego. Jeśli chodzi o podróże, czy ogólniej doświadczanie, poznawanie świata – bardzo dużo już za mną, ale tak jak w starym porzekadle – apetyt rośnie u mnie w miarę jedzenia i mam nadzieję, że wiele jeszcze przede mną.

Jakie są Twoje następne projekty i czego możemy się po Tobie spodziewać w przyszłości?

Za chwilę ruszam na trzy tygodnie do Tanzanii. Główny cel, to zdobycie Kilimandżaro, a potem będzie trochę safari i nurkowanie na Zanzibarze.

Jest wciąż kilka „gorących” krajów i miejsc na świecie, w których nie bylem. „Gorące” tutaj to znaczy obiektywnie bardzo atrakcyjne i dość często odwiedzane. Są to Chiny z Tybetem, Iran, Kirgizja, Australia, północna Norwegia, kilka rejonów Stanów Zjednoczonych. Kolejne to kilka destynacji afrykańskich – Etiopia, Namibia, Madagaskar. Myślę, ze te właśnie kraje i regiony odwiedzę w najbliższych latach.

W dłuższej perspektywie chodzi mi po głowie kilka kolejnych konceptów podróżniczych. Jeden to idea odwiedzenia wszystkich krajów świata. Dodałem na pewnym etapie mojej przygody z podróżami taką zabawę w statystykę – zliczam odwiedzone kraje. Krajów jest około 190, więc jeśli odwiedziło się 113 to pojawia się pytanie, idea – czy można i warto odwiedzić wszystkie kraje świata? Byłoby to symboliczne ukoronowanie życiowego przedsięwzięcia pt. „Zwiedzić Świat”. Brzmi pociągająco. Ale mam do tego dystans. To wymaga czasu, a życie przynosi różne niespodzianki. No i trzeba by wybrać się do kilku krajów, które są po prostu bardzo niebezpieczne. Zobaczymy.

Drugi koncept to odbycie długiej podróży motocyklem. Jeździłem kiedyś i nadal lubię motocykle. Kilka lat temu zetknąłem się z inspirującym przedsięwzięciem zrealizowanym przez znanego aktora Ewana Mc Gregora. Przejechał on właśnie na motocyklu Europę, Azję i Amerykę. Z wyprawy powstała książka i świetny materiał filmowy. Myślę o kilkumiesięcznej podróży motocyklem przez Europę południową, Bliski Wschód, Azję Środkową, aż do Mongolii.

Trzeci koncept to podróż przez Pacyfik i odwiedzenie kilkudziesięciu z setek rozsianych tam wysp i kilkunastu malutkich krajów (jak Wyspy Salomona, Tonga, Fidżi, Kiribati). Ciągnie mnie tam sama odległość, to, że mało kto tam się wybiera no i wspaniałe miejsca do nurkowania.

Jaką radę dałbyś tym, którzy chcieliby się odważyć żyć w innym stylu, podróżować w takim stylu jak Ty? 

Przede wszystkim odważyć się, zacząć, zrobić pierwszy krok. Postanowić, wybrać pierwszą, najlepiej łatwą, ale egzotyczną destynację, kupić bilet lotniczy i wyruszyć. Najlepiej na początek przyłączyć się do kogoś z jakimś już, małym choćby doświadczeniem. Jeśli brak wśród znajomych można poszukać przez Internet. Prawie na pewno jedną z refleksji po takim wyjeździe będzie „to prostsze, niż mi się wydawało”. Potem będzie już można jechać nawet w pojedynkę.

Poznałem w życiu wiele osób, których pociągał koncept takiego podróżowania, ale bały się. Zawsze powtarzałem, ze to łatwiejsze niż się wydaje i udało mi się kilka osób do podróżowania zainspirować.

Może jeszcze jedna rada praktyczna. Język. Dobra wiadomość jest taka, ze wystarczy jeden. Tak jak angielski jest niewątpliwie międzynarodowym jeżykiem biznesu, tak też można powiedzieć, że jest też językiem podróży. Z jednej strony znajomość angielskiego w wielu krajach, które są podróżniczo atrakcyjne jest marginalna. Z drugiej jednak strony nawet w takich krajach, akurat w miejscach podróżniczo popularnych i w kwestiach dla podróżnika istotnych – najczęściej po angielsku dogadamy się. Dodatkową wartością jest możliwość poznawania, wymiany doświadczeń z innymi podróżnikami. Zdecydowana większość będzie mówiła dobrym angielskim.

Co Cię motywuje kiedy masz spadek motywacji, gdy w życiu idzie coś nie tak?

Myślę sobie, ze jestem cholernym szczęściarzem wiodąc bezproblemowe, ciekawe życie, robiąc rzeczy, które mnie wzbogacają, rozwijają i sprawiają mi frajdę. Do tego dane jest mi żyć w bardzo korzystnych czasach – relatywnie bezpiecznych, ciekawych i dających niesamowite możliwości w tym te podróżnicze. Wiec jak jest jakiś gorszy moment, to tak sobie myślę, chwile czekam, aż minie. I mija.

A jest jakiś cytat, który Cię inspiruje i motywuje Cie do bycia sobą i do tego, co kochasz najbardziej? Do życia w podróży?

Posługiwanie się cytatami nie jest w mojej naturze. Ale dość często powraca w moich myślach prosta sentencja Oscara Wilda „Be yourself. Everyone else is already taken”. Dla mnie są to słowa o niezależności, o życiu według własnych reguł, o podążaniu za swoimi pasjami, o pielęgnowaniu swojej własnej tożsamości, o byciu trochę w kontrze, o kontestowaniu tego, co standardowe, przewidywalne. Trafia też do mnie zdawkowa, lekka, trochę ironiczna forma tej myśli. Pasuje do mojej osobowości. Tak – mógłbym nosić T-shirt z takim napisem.

Zdjęcia Tomka z podróży:
28056263_10213590366505558_10818231328643453_n27868017_10213598474108243_863248544119275998_n28059149_10213598641672432_4115435095285098219_n28058997_10213607591776179_5478850921207476322_n28055691_10213607814821755_4993327992692794796_n26991718_10213377242377588_8265277766222544981_n41277064_10215148142408982_3265553369900515328_n41412378_10215174315983305_8254786250804822016_n41473159_10215174315063282_5557108659302957056_n39080_1430042843139_7111110_n39087_1430041323101_1945633_n39087_1430041243099_6921637_n411314_4460119073151_913015324_o256248_4460118473136_1723055243_o29695134_10213976922769223_8791180459409827569_n40537129_10215105842231504_1349890044831203328_n31289844_10214126072097863_1608293975453166637_n29541897_10213927204046286_3101816089339852773_n41244061_10215139421350961_2114468363244666880_n37737_1430048603283_7563880_n37594146_10214764852466973_5676380755811368960_n41650075_10215216546279036_3407779846107955200_n31124707_10214101897373510_2805033232916865717_n

Zobacz inne wywiady:

REPORTERFOTOGRAFHIMALAISTA

Dołącz do nas:

https://www.facebook.com/swiatwkawalk…

https://www.instagram.com/swiatwkawal…

0 komentarz
0

Zobacz również

napisz komentarz

* Pozostawiając komentarz akceptujesz Politykę Prywatności

Ta strona używa plików cookie. Akceptuję Więcej