Wywiad z fotografem Rafałem Nowosielskim. „Kiedy stajemy się takimi osobami jakimi chcemy BYĆ?”

autor Julita Pietraszko

W kilku zdaniach na początek opowiedz trochę o sobie. Czym się zajmujesz? Co robisz?

Rafał Nowosielski. Rocznik 82. Na co dzień szczęśliwy mąż kapitalnej  żony – Renaty i zachwycony tata 3-letniej, pełnej młodzieńczego żaru córki – Liliany. Aaaa byłbym popełnił grzech zapomnienia – faktycznie – od niedawna nieodzowny pomocnik „małego ognia”(Lila) w wychowywaniu Ekina (psa – autorska nazwa Liliany). Cóż mógłbym jeszcze dodać? Fotograf-amator-pasjonata-ponoć też profesjonalista.Prowadzę własną firmę związaną z szeroko pojętą fotografią. Swoje działania koncentruję jednak głównie wokół krajobrazu i fotografii ślubnej, w której staram się tworzyć coś, co nazwałbym Pejzażem Ślubnym – spójne, koherentne połączenie człowieka z otaczającym go krajobrazem. Realizuję też sesje biznesowe, nieruchomości, oraz szkolę innych mniej lub bardziej zaawansowanych fotografów na warsztatach fotograficznych.

Jak się zaczęła Twoja zawodowa przygoda z fotografią?

Zawodowa? Od założenia własnej działalności…Chyba… Wcześniej, otrzymywałem po prostu jako osoba prywatna różnego rodzaju zlecenia, umowy o dzieło od firm, lub instytucji, ale nie było to moje główne źródło dochodu. Pracowałem jako ‘szeregowiec’ w firmie prywatnej.

A kim chciałeś być jako dziecko? Czy można powiedzieć, że jeśli się ma talent to już wtedy wiadomo, że odniesiesz sukces…? Czy Twoim zdaniem talent to determinizm genetyczny, czy to coś co wzrasta razem z człowiekiem, trzeba to odkryć, nazwać, rozwijać? Jak to było w Twoim przypadku, w przypadku Twojej fotografii?

Myślę, że jako dziecko miałem zupełnie nieokreślone, mało konkretne i zupełnie przypadkowe spojrzenie na pojęcie sukcesu.  Sukces w pojęciu dziecka? Hmmm np.:  Oooo nowy helikopter! Hurra! Nie wiedziałem kim chciałbym być poza tym, że posiadanie dwojga rodziców – nauczycieli subiektywnie pchało mnie chyba jednak w tę stronę. Nigdy jednak nauczycielem nie zostałem (poza zacięciem instruktorskim w sferze foto) i chyba już nim nigdy być nie zdołam.

Talent? Hmmm…

4 Szukając Spokojnego Miejsca 300x173 - Wywiad z fotografem Rafałem Nowosielskim. "Kiedy stajemy się takimi osobami jakimi chcemy BYĆ?"

Myślę, że coś trzeba w sobie mieć. Warto mieć fajne, kolorowe, kreskówkowo-baśniowe malowidła i tapety serwowane przez mamę zamiast białych, ascetycznych ścian. Fajnie jest mieć  mamę, która rozwija sferę wyobraźni u dziecka opowiadając w zimowe wieczory ciekawe historie, czytając książki, a w letnie noce pokazującą całą magię miliona gwiazd nad głową. Taką mamę, która tworzy aurę tajemniczości wskazując setki małych, różnorakich grzybków poukrywanych gdzieś wśród traw i mchów jesiennego, barwnego lasu. Wskazane grzybki, są jak chochliki – pierwsze starcia z nimi to słowa do dziś dźwięczące w moich uszach

„Gdzieś tutaj jest Pan Borowik, musisz się bardzo dokładnie rozejrzeć, zajrzeć pod każdy krzaczek i cierpliwie go wypatrzeć”.Pierwsze co się w takim momencie włącza to wyobraźnia „Pan Borowik”! Wow! Jak on wygląda? Gdzie dokładnie się schował? Jak go znaleźć? Później odkrycie jegomościa. Później kolejne słowa mamy o symbiozie z dębami, brzozami, z całym światem leśnych czarów-marów. Wow! To nie jest tylko ‘jakiś tam las’, to las wszystkiego!Czy na przykład wyprawy na ryby, które nie były jedynie – iść, złowić, przynieść. To cały rytuał planowania – podnoszenia napięcia.

– „Może wyruszymy o świcie, może będą tańczyły mgiełki, może Pan Księżyc oświetli nam drogę, może napotkamy mieszkańców pól i lasów, może złowimy tttaaaaką rybę!”.

To też rytuał pakowania tak starannego jakby chodziło o kilkudniową wyprawę, nawet jeśli szliśmy tylko na poranne łowy. To też sam spacer, nigdy najkrótszą drogą, zawsze nie za ciężką, na siły malca, ale zawsze żeby coś po drodze napotkać, zobaczyć, zmoczyć stopy w rosie. Wreszcie połów, który jest wieczną niewiadomą. Małą loterią, w której nagle spod wody może się wynurzyć płotka, krasnopiórka, leszcz, ukleja, a może wręcz potwór? A może…co i czasem się zdarzało: rak, but, wiaderko, czy po prostu oślizgły konar oblepiony małymi larwami chruścika – czyli  najlepszą przynętą na wszelakie gatunki ryb.

Do tego cała aura, z ogniskami, kąpielami, nasłuchiwaniem odgłosów tej dzikszej części naszego świata. Cała masa wrażeń dla młodego odkrywcy. Czy też późniejsze wypychanie na kolonie – czas już bez rodzica, ale w gronie nowych, wielobarwnych osobowości i jeszcze niezbadanych światów. To sytuacje bez ręki, do której można się złapać w chwilach grozy, ale za to z całym już bagażem doświadczeń. Gdzie kolega idący obok Ciebie boi się zejść z wytyczonej ścieżki, dotknąć leżącego na plaży, świeżo złapanego przez rybaków węgorza, wskoczyć do zimnego strumyka, a dla ciebie są to naturalne, zupełnie zachwycające elementy codzienności. To jest konkretna magia, masa wspólnego czasu, zaciekawienie, poszukiwanie i odkrywanie.

Myślę, że to właśnie fajnie mieć.  Mamę z wyobraźnią przekazującą Ją dziecku magicznie. Bez  wyobraźni wg. mnie nie ma kreacji.  Reszta to tylko pochodne nagromadzonych umiejętności szlifowanych przez lata. Kiedy można być fotografem ‘szukającym’, człowiekiem wiecznie ‘głodnym’ nowej magii, wtedy moim zdaniem nie zaznamy nudy nawet w sferze hmmm… profesjonalnej.

Zresztą całe to „profi” tylko część marketingowa, bo prawdziwe emocje siedzą w środku. Dla jednego „profi” może mieć wielkie znaczenie ze względu na kolejną możliwość PR-u. Dla kogoś innego niejednokrotnie jest zbędnym balastem, utrudniającym swobodne tworzenie.

W przypadku mojej fotografii ocena genów/talentu/samoświadomości to spory mix, który z jednej strony tworzyłą mama, a z drugiej strony serwował tata. Od lat kupował mi małe aparaty, zupełnie „przypadkowo”. Dla zabawy.  Bez nacisku i jakiegokolwiek pouczania. Fotografowałem więc zupełnie nieświadomie.

– „O to jest fajne – cyk, o tamto też mi się podoba – cyk”.

Miałem jednak pewne ograniczenia wiążące się z problemem klisz. Dla osoby niezarabiającej jest to spora bariera. Dla dziecka nie do przeskoczenia. Zawsze przed naciśnięciem migawki liczyłem ile jeszcze fotografii z zazwyczaj tych 36 klatek (takie kupowałem jak chwyciłem gdzieś fundusze) mi pozostało. Później w 2005 roku w czasie studiów, po pracy w Londynie na ‘zmywaku’ kupiłem pierwszy cyfrowy aparat hybrydowy – Fuji S9500. Sprzęt, który żyje do dziś. Swoją drogą wszystkie moje aparaty żyją. Nawet te na półce wciąż działają, lubię dbać o sprzęt. Po powrocie do Polski przebywając jeszcze chwile u taty w jego domu rodzinnym (rodzice są po rozwodzie) ten, niby bezwiednie, znów przypadkowo rzucił mi czasopismo fotograficzne z tekstem:  – „Co tak będziesz bezczynnie grzał fotel? Poczytaj trochę, masz przecież nowy aparat”.

Skubaniec dokładnie wiedział co mi rzuca. Artykuły konkretne, od początku, od zasad kompozycji, od ustawień aparatu, od samych podstaw. Wchłonąwszy oczywiście od dechy do dechy ‘wyprułem’ z domu z aparatem, aby sprawdzić czy to, co tam zostało napisane to wszystko prawda. Czy dam radę szukać Mocnych Punktów, czy poukładam Plany, znajdę kontrapunkt itd. Itp…
Później kolejne magazyny foto, później książki klasyków (Youtube nie działał niestety :)). Później dnie i noce z aparatem w dłoni. Szukając, kombinując, ucząc się ograniczeń sprzętu jaki posiadam i kochając emocje jakie się z każdym odkryciem wiązały. Bieganie po lasach i polach i teksty sąsiadów  w stylu:

–  „a ten to czego tam po polach lata? Jakieś głupoty trenuje!

Zrzut ekranu 2018 08 31 17.37.19 300x194 - Wywiad z fotografem Rafałem Nowosielskim. "Kiedy stajemy się takimi osobami jakimi chcemy BYĆ?"

Następnie niespodzianka – siedzę w domu, przychodzi list, w środku jakiś dyplom, za jakieś pierwsze miejsce, w jakimś konkursie. Wygrany aparat. Szok! Szybka analiza:

– „Ja nic nigdzie nie wysyłałem. Zdjęcie się zgadza, wszystko jest na miejscu, tylko jak? Hę? Kto ma moje fotografie?”

Analiza i telefon do taty.
W słuchawce ciepły głos i śmiech:

– „Tak synu, wysłałem twoje zdjęcia. Mówiłem ci, ze jesteś w tym dobry! A to jeszcze nie wszystko. Masz już kolejne wyróżnienia.
– Cooo?
– Tak, coś powinno wkrótce do ciebie dotrzeć…”

Takie sytuacje… Sama rozumiesz. Dają kopa i pewność siebie.

W krótkim czasie sam zacząłem wysyłać.  Skakałem do góry kiedy kolejne i następne wyróżnienie lądowało na mojej liście. Notowałem to skrzętnie, czy to konkurs lokalny, czy ogólnopolski czy światowy. Czy publikacje mniejsze i większe. Nie była to ogromna lista, ale była moja, potwierdzała się wielokrotnie i utrwalała pewność, że jednak umiem to robić. Później coś pękło. Przestałem wysyłać fotografie na konkursy, ale… nie przestając fotografować. Już chyba do mnie dotarło, że muszę po prostu cieszyć się fotografią. Wyróżnienia coś potwierdziły, dały mi narzędzie w głowie do większej samoświadomości, ale nie mogły odwracać mojego wzroku od tego, co najbardziej sprawiało mi frajdę – od spaceru z aparatem.

Zrzut ekranu 2018 08 31 17.43.35 300x212 - Wywiad z fotografem Rafałem Nowosielskim. "Kiedy stajemy się takimi osobami jakimi chcemy BYĆ?"
W którym momencie swojego życia odkryłeś, w jakim obszarze jesteś dobry i zacząłeś to rozwijać, jako część zawodową, z której postanowiłeś się utrzymywać?

Ooops, chyba odpowiedziałem w poprzednim pytaniu:)

Jeśli chodzi o część zawodową to to był proces, zresztą kolejny, rozłożony w czasie i tak naprawdę bez mojego zaangażowania. Zlecenia same się pojawiały. Mnie od poczatku interesuje jedynie nazwijmy to  ‘dobra’ fotografia. Nie zaprzątałem sobie głowy tematem ‘jak pozyskać klienta’. Nie interesowało Mnie zupełnie pojęcie klienta i sprzedaży fotografii. To akurat było tak, że ktoś zobaczył gdzieś moje fotografie i zaprosił mnie do uwiecznienia jakiegoś wydarzenia, obiektu, miejsca, sytuacji. Za każdym razem pchano mnie w coś innego. Po prostu menażeria smaków fotograficznych, a każde zlecenie było kolejnym wyzwaniem ze względu na odmienny charakter.

To tak jakby wypróbować wszystkich możliwości wspinania się na Mount Everest. Mając sto tysięcy odbytych podróży inną drogą, innym środkiem transportu, o innej porze i z innymi zmiennymi robimy jednak to samo. Wspinamy się, szukamy wspólnego mianownika, ale wspinamy się.

Tak nauczyłem się pracować ze światłem. Mało kto wie, ale praktycznie nie używam filtrów fotograficznych, ale wiem jak z nich korzystać. Nie obliczam czasu ekspozycji matematycznie, czy z pomocą aplikacji, a jednak ustawiając ją zazwyczaj trafiam wyjątkowo celnie. Nigdy nie używam innego trybu niż manualny, nawet w najbardziej stresujących, czy wymagających ekspresowej decyzji chwilach – np. w reportażu, gdy ułamek sekundy zmienia całą przestrzeń w muszli wizjera.

Nie potrzebuję mechanicznych modyfikatorów światła, ale umiem się nimi posiłkować, gdy nie mam czasu na moje pomysły. Nie jestem strobbistą, ale bez problemu stosuję strobbing, jako uzupełnienie moich technik. Nie wychodzę ‘po zdjęcia’ zastane, lecz wielokrotnie, miesiącami szukam obrazów, które wcześniej zobaczyłem gdzieś w środku, chyba w głowie. Owszem adaptacja do chwili jest kluczową umiejętnością, lecz znów chyba zacznę wracać do kwestii wyobraźni… 🙂  To kręci Mnie równie mocno. Nie wiem, czy jestem dobry, przeciętnie dobry, czy bardzo dobry w tym co robię, ale wiem, że jestem świadomym użytkownikiem aparatu. Wiem co mogę, kiedy mogę i jeśli nie mogę, to też wiem czemu tak się dzieje. Szukam też wciąż nowych rozwiązań. Nie na siłę, na spokojnie, bo wiem, że same przyjdą jeśli tylko nadarzy się taka okazja. Konkludując: wciąż się tym bawię i odkrywam. 

W jaki sposób udało Ci się połączyć pasję do fotografii z kwestią jej monetyzowania/ zarabiania na niej?

Te moje fotografie… to one to zrobiły. Same przyciągają odbiorcę. Po prostu wpadały innym w oko do tego stopnia, że musiałem to robić. Z drugiej strony chciałem wreszcie poświęcić się temu bezgranicznie. Dualizm pasja-praca jest chyba jednym z najbardziej komfortowych rozwiązań jakie możemy sobie sami zaserwować. Tego życzę każdemu.

Jaka była najlepsza porada biznesowa, którą otrzymałeś, kiedy zaczynałeś?

Nie pamiętam porad biznesowych, na pewno wraz z żoną omawialiśmy moje fotografie wielokrotnie. Konkluzje były tylko nasze, a porady były już wynikową owych konkluzji. Jedno wynikało z drugiego. Ze strony kolegów – fotografów słyszałem wciąż i wciąż, że ’to jest źle, a ‘tamto jeszcze gorzej’. Często wręcz słychać było:

– „nie bierz się za to”. „To nie dla ciebie, położysz temat”.

Najciekawsze te negatywne teksty dotyczyły dziedziny,  która jest teraz najbardziej rozchwytywana w moim portfolio i  stanowi wręcz 60-70% mojego utrzymania. Tak więc, jak widać, nie można, a powiem więcej –  nie wolno nie słuchać wewnętrznego głosu. Warto iść swoją drogą, nie za ogółem, lecz wbrew wszystkiemu szukać własnych rozwiązań.

2 Namaluj Mi Nocy Przygodę 300x193 - Wywiad z fotografem Rafałem Nowosielskim. "Kiedy stajemy się takimi osobami jakimi chcemy BYĆ?"
Dokończ zdanie…sukces oznacza….

Dla mnie? Przy tak krótkim życiu jakie mamy realizację sfery rodzinnej i pasji nieobarczonej barierami wszechobecnej umowy społecznej. To komfort na jaki wielu nie stać z takich, czy innych przyczyn.

Wielu fotografów dąży do sukcesu, nie wiedząc, co to dla nich znaczy. Jaki jest twój pomysł na sukces?

Robić to, co się czuje. W fotografii jestem tego pewien. To wciąż nowa dziedzina, jest jeszcze wiele do odkrycia. Nie jest prawdą, że znamy już jej wszystkie ‘akordy’. Nie znamy i warto poszukiwać nowych.

Jakie kroki podjąłeś, co konkretnie zrobiłeś, aby odnieść sukces w swojej dziedzinie, być rozpoznawalnym i móc na tym zarabiać?

Kiedy już zrozumiałem, że mogę się utrzymywać z pasji postanowiłem po prostu robić to jeszcze lepiej.

Jakie Twoje codzienne nawyki i rutynowe czynności, przyczyniły się, pomogły Ci odnieść zawodowy sukces?

Nie mam pojęcia. Warto jednak hmmm…jeśli szydełkujemy – szydełkować systematycznie. Jeśli biegamy – biegać systematycznie, jeśli główkujemy w biurze – też robić to systematycznie. Sądzę, że tyle wystarczy. Bez ideologii, po prostu z pasją.

Ponoć Elon Musk, CEO TESLi i Space X lubi zadawać kandydatom takie oto pytanie….” Stoisz na powierzchni ziemi. Wychodzisz jedną milę na południe, jedną milę na północ, jedną milę na zachód, a kończysz dokładnie tam, gdzie zaczynałeś. Czyli gdzie? Jakbyś Ty odpowiedział na tak postawione pytanie?

Elon Musk ma potrzebę elastyczno-techniczno-analityczną przy wyborze pracowników. Ja nie muszę zadawać ani sobie ani nikomu innemu tak ambitnie brzmiących pytań. W mojej dziedzinie ważniejsze byłoby pytanie:

– „Jak sfotografowałbyś prowadzącą ów wywiad, aby od pierwszego wejrzenia zakochała się w owym ujęciu?”

I tutaj żaden inżynier, matematyk, czy nawet geofizyk nie pomoże. No … może matematyk, jako tako temat by ogarnął idąc za liczbą Phi, oczywiście gdyby był biegły, a ja nacisnąłbym spust migawki. Albo i nie, nie wiem.  W tej branży żadna wiedza nie daje gwarancji. Żadna umiejętność analizy, żadne zasady, żadne wyznaczniki nie dadzą odpowiedzi.
Nie ma dobrych zasad opisujących fotografię – są tylko dobre fotografie.

Gdybyś musiał zacząć od zera swoją przygodę z fotografią, ucząc się na własnych błędach, wiedząc, co już wiesz, teraz… co byś zrobił inaczej?

Nigdy nie dałbym się nagiąć w tych kierunkach serwowanych mi przez innych, w jakich dałem się niestety nagiąć. Efekt byłby jeszcze lepszy. Tak mi się wydaje. Teraz muszę pracować na tym, co już mam.

Wymień największą ogólną lekcję, jaką nauczyłeś się w prowadzeniu swojego biznesu foto?

Rób swoje. Rób to najlepiej jak umiesz.

5 Wytrwałość 300x200 - Wywiad z fotografem Rafałem Nowosielskim. "Kiedy stajemy się takimi osobami jakimi chcemy BYĆ?"
Tak, żeby inni, którzy zaczynają, bądź są w trakcie prowadzenia foto biznesu nie czuli że są jak „samotny jeździec”…to wymień proszę Twoje lęki bądź zawodowe wyzwania, przez które czasami nie możesz spać w nocy.

– Czas
– Czas
– Czas

Trzeba po prostu wrzucić na luz. Całe życie może nam się zwalić na głowę. Nie identyfikujmy się zbytnio z miejscem pracy jeśli tej pracy ‘nie czujemy’. Jeśli już czujemy pracę, a trafiają się ‘schodki’,  to czasami warto wejść na najwyższą górkę w okolicy lub wypłynąć na największe jezioro – rozejrzeć się wokół i zobaczyć jak niewiele znaczymy w tym ogromie przestrzeni. Nabrać dystansu, wrócić, skupić się na pojedynczych tematach, nie brać od razu ogółu do głowy. Będzie lepiej.

A w momencie wątpliwości lub przeciwności losu, kiedy idzie coś nie tak…jak budujesz /motywujesz się z na nowo?

Jest takie stwierdzenie, które powoduje u mnie od lat, jeśli nie poprawienie humoru to przynajmniej powrót do względnego poziomu spokoju :

„Zawsze musi być gorzej, żeby mogło być lepiej”.  U mnie skutkuje . Zazwyczaj.:)”

Kolejnym etapem jest działanie i kolejne wyniki. Jak widzę w wyświetlaczu, już na etapie tworzenia obraz, który mówi mi wewnętrznie ‘wow’ to od razu, niech się wali, niech się pali – ja już wracam ‘do żywych’.

Jakie jest Twoje osobiste lub zawodowe motto?

„Per Aspera Ad Astra” …chyba, bo przynajmniej przez większą część życia lubiłem to stwierdzenie. Teraz jest ich więcej. Widzę całą mnogość, spektrum, nic nie jest wielostronnie użyteczne i uniwersalne.

Jakie są Twoje najlepsze rady dla początkujących fotografów, mające na celu poprawę ich zdjęć i fotografii w ogóle?

– „Twórz zdjęcia bezkompromisowe wewnętrznie”.

Jeśli coś ci podpowiada, stojąc w bezpiecznej strefie suchego asfaltu, że nie powinieneś na nim stać, tylko podejść bliżej fotografowanego przedmiotu – zrób to! Jeśli czujesz, że choć jeden z elementów danego kadru jest ci ‘nie na rękę’ – znajdź jego inną odsłonę. Nie satysfakcjonuj się ‘byle czym’.  Świat jest pełen ‘byle czego’. Ty masz tworzyć fotografie, które przede wszystkim zadowolą Ciebie. Najlepiej gdy Tobie pierwszemu opadnie ‘szczena’. Wtedy będzie już dobrze. Wtedy masz taki jakby punkt wyjścia, bo nie nie – to nie koniec! To dopiero początek. Nigdy niestety nie może być tak, że zrobiłeś już to najlepiej jak to było możliwe. Tylko do tego dążysz, zawsze możesz zrobić to lepiej. Chyba, że już nie możesz, ale to jest zupełnie inna historia.
– „Nie bój się porażek, każda kolejna buduje nowe możliwości”.
– „Nie szukaj celu, zachwycaj się pięknem”.
– „Ucz się od innych z szacunkiem, nie każdy dojdzie tam gdzie Ty, nie wszędzie dojdziesz tam gdzie ktoś inny, jest nieskończenie wiele dróg”.
– „Baw się i raduj fotografią. Daje wiele w zamian”.

Pozdrawiam serdecznie.

Rafał Nowosielski

4-Szukając Spokojnego MiejscaZrzut ekranu 2018-08-31 17.43.355-Wytrwałość2-Namaluj Mi Nocy Przygodę1-Aurora-Masuris3-Mazurskie Stroboskopy6-ich-las7-zamyslenie8-tylko-oni

Prace Rafała możesz zobaczyć TU i TU.

Zobacz inne wywiady:

REPORTERPODRÓŻNIKHIMALAISTA

Dołącz do nas:

https://www.facebook.com/swiatwkawalk…

https://www.instagram.com/swiatwkawal…

0 komentarz
1

Zobacz również

napisz komentarz

* Pozostawiając komentarz akceptujesz Politykę Prywatności

Ta strona używa plików cookie. Akceptuję Więcej